Posłuchaj odcinka podcastu
Transkrypcja odcinka:
Cześć, z tej strony Ewelina. Witam Cię bardzo ciepło w kolejnym odcinku.
Może zacznijmy tak nietypowo. Jeśli obserwujesz mnie na Instagramie, to być może widziałaś i widziałeś mój ostatni post. Wrzuciłam tam zdanie, które w jakimś stopniu zmroziło mnie miesiąc temu: „Ewelina, musisz dodać AI do swojego kursu”.
Chciałabym dziś o tym opowiedzieć trochę więcej. Zrobiłam o tym też post, bo to się łączy z wieloma rzeczami, a to, co jest nietypowe, to fakt, że rodzi się we mnie takie szkolenie, bardziej kompleksowy przekaz, jak wykorzystuję Instagram jako osoba spokojniejsza, introwertyczna. Ale dzisiaj się jeszcze na tym nie skupimy. Skupimy się właśnie na tym zdaniu, które wypowiedziała klientka.
„Musisz dodać AI”
Zdanie brzmi niewinnie, prawda? Ktoś z naszego produktu czegoś potrzebuje, coś chce i mówi nam to wprost. Ale wyobraź sobie, że jesteś w samym środku kampanii sprzedażowej swojego flagowego produktu (u mnie to jest Online Booster) i masz dopięty harmonogram, maile, trwa promowanie i komunikowanie tego produktu. I nagle słyszysz od klientki, że czegoś w nim brakuje.
Twoją pierwszą reakcją rzadko jest wtedy entuzjazm, prawda? U mnie z pewnością nie był. Dziś, z perspektywy kilku tygodni, zabieram Cię za kulisy tamtej sytuacji. Opowiem Ci, co dokładnie wydarzyło się w październiku na jednym z moich zamkniętych spotkań coworkingowych, które nazywam Dream Team, jak jedna rozmowa zmieniła mój plan sprzedaży i dlaczego to była jedna z lepszych decyzji biznesowych tego roku.
W tym odcinku będzie o sztucznej inteligencji, ale przede wszystkim będzie o odwadze do słuchania swoich klientów i o tym, dlaczego perfekcyjny produkt tworzony w izolacji to mit, w który musisz przestać wierzyć, jeśli myślisz, że tak wygląda tworzenie kursów. Zostań ze mną, bo ta historia może zmienić Twoje podejście do tworzenia własnych ofert i produktów.
Poniedziałkowy wieczór i brak energii
Cofnijmy się do początku października. To był poniedziałkowy wieczór i przyszłam na mój Dream Team. To jest cotygodniowy coworking online dla moich klientów. Będę tutaj totalnie szczera – przyszłam bez energii. Staram się promować przekaz, który wychodzi z moich ust do świata, żeby to nie była toksyczna pozytywność, ale żeby to było etyczne i szczere. Przechodziłam wtedy na początku października trochę trudniejszy prywatnie czas, w rodzinie jedna osoba była bardzo ciężko chora, to była nagła sytuacja i myślałam mocno o czymś innym. Zwyczajnie nie miałam siły na pracę, ale przyszłam, bo się zobowiązałam.
Oczywiście są momenty, że anuluję jakieś wydarzenia, kiedy konflikt jest zbyt duży bądź wiem, że nie jestem w stanie tego dowieźć, ale tu i teraz i tak byłam w domu, oczekiwałam na nowe informacje i czułam, że też jakaś część mnie potrzebuje pobyć z innymi, bo jednak moja praca daje mi sporo energii do działania.
Zazwyczaj na Dream Teamie każdy z nas pracuje w ciszy nad swoim zadaniem. Witamy się, potem się żegnamy, ale mamy sporo czasu – to trwa półtorej godziny – na taką głęboką pracę. Ale tamtego wieczoru to się potoczyło inaczej. Zaczęłam od standardowego pytania: „Nad czym dziś pracujecie?”. Zazwyczaj ktoś chce odpowiedzieć, nie „pushuję” ludzi, nie trzeba na siłę. Wtedy Marta, jedna z uczestniczek, powiedziała, że ona się teraz uczy o AI i uważa, że powinnam włączyć ten temat do Online Booster.
W sekundę zaświeciły mi się oczy. To był pozytywny element, przykuła moją uwagę w 100%, bo temat też krążył mi w głowie bardzo intensywnie. Ale równocześnie „zmroziło mnie”. Włączył mi się taki klasyczny tryb obronny. Nie dałam tego po sobie poznać, ale on się już we mnie odgrywał. Pomyślałam sobie: „Teraz? W trakcie kampanii? Przecież mam już wszystko poukładane. Może w następnej edycji?”. Zaczęłam też zadawać sobie pytania: czy ja w ogóle umiem wystarczająco dużo, żeby o tym uczyć?
Więc miałam szereg pytań. Oczywiście to, że Marta powiedziała „teraz”, to nie znaczy, że kazała mi tego konkretnego dnia to robić, ale to zdanie padło na podatny grunt. Coś, co ja bardzo mocno rozkminiałam.
Decyzja w 24 godziny
Tutaj zatrzymajmy się na chwilę, bo to jest kluczowy moment dla twórcy. Mogłam oczywiście to zignorować. Mogłam powiedzieć: „Dzięki Marta, super pomysł, przemyślę to za pół roku”. I to czasem jest okej, to też w tamtym przypadku byłoby pewnie bezpieczniej, na pewno mniej stresująco.
Ale prawda o tworzeniu produktów online, kursów i e-booków jest taka – i o której mało kto głośno mówi – że nie da się zbudować genialnego produktu w pojedynkę, siedząc w swojej jaskini. Wpadamy często w pułapkę perfekcjonizmu. Wydaje nam się, że musimy wypuścić na rynek dzieło skończone, idealne, przewidujące każdą potrzebę. Sorry, sprowadzę was tutaj na ziemię, ale to tak nie działa.
Jeśli robimy kurs samodzielnie od A do Z, bez konsultacji z żywym człowiekiem, bez opinii zwrotnej, to tak jakbyśmy robili kurs dla siebie lub e-book dla siebie. A to nie my jesteśmy naszymi klientami. Oczywiście, mamy pewien wspólny zestaw cech i wspólną historię (często tworzymy produkt dla ludzi, którymi my byliśmy jakiś czas temu, dlatego znamy rozwiązanie), natomiast nasi odbiorcy zawsze zobaczą coś, czego my nie widzimy. Mają inną perspektywę, inne blokady. Dopiero kiedy dopuścimy ludzi do swojego świata, oni pokażą nam – można powiedzieć kolokwialnie – dziury w Twoim „idealnym planie”.
Marta miesiąc temu pokazała mi taką dziurę. Nadal ten kurs byłby kompletny bez AI, ale wiem, że w obecnej sytuacji i zainteresowaniu tematem AI, będzie to na plus. Tamta dyskusja trwała półtorej godziny. Wywiązała się piękna, międzypokoleniowa wymiana, bo było kilka osób w różnym wieku – od trzydziestoparolatki do siedemdziesięciolatki. Okazało się, że AI to temat, który „grzeje” nas wszystkie, niezależnie od wieku czy branży.
Ta dyskusja i ta obserwacja pozwoliły mi to zauważyć. Z perspektywy miesiąca widzę, jak ja odważyłam się o tym mówić.
Kontrolowany spontan
To, co działo się potem, było niesamowite. Podjęłam decyzję w ciągu 24 godzin. Zmieniłam główne założenia kursu w samym środku kampanii sprzedażowej. Ogłosiłam publicznie, że Online Booster od teraz zawiera elementy nauki o AI.
Ale tutaj muszę zrobić ważną gwiazdkę. Nie chciałabym, żebyś wyszła i wyszedł z tego odcinka z myślą, że teraz trzeba wrzucać wszystko i wdrażać każdą, nawet najmniejszą uwagę klienta. To nie jest wniosek. Pivoty są ważne, ale one muszą mieć swoje ramy.
Dlaczego włączyłam tę konkretną zmianę? Bo ona po prostu trafiła na podatny grunt. Od dawna obserwowałam rynek, wiedziałam, że AI to już nie jest chwilowa moda. To było zgodne z moją długofalową wizją rozwoju tego konkretnego produktu. Czego mi brakowało? Okazuje się, że brakowało mi właśnie tego „podmuchania w skrzydła”, utwierdzenia się w przekonaniu przez klientkę, że to, co mi się wydawało, jest realną potrzebą.
Ta sytuacja mi to absolutnie pokazała. Ta decyzja była spójna z moją wiedzą o moich segmentach, o moich klientach. Widziałam to, że tego chyba potrzebują, nawet jeśli głośno o tym nie mówili. Wyrażając to na głos, okazało się, że ta hipoteza została zweryfikowana – ludzie naprawdę bardzo mocno już z tych narzędzi korzystają.
Więc to spontaniczne dodawanie lub odejmowanie rzeczy z oferty to generalnie jest prosta droga do chaosu, a nie sukcesu. Ale jeśli masz zdrowe fundamenty – czyli rozumiesz swoją grupę docelową, wiesz przez jaki proces przeprowadzasz potencjalnego klienta – to wtedy możesz sobie pozwolić na taki kontrolowany spontan. Ja dokładnie wiedziałam, co muszę zmienić w mojej kampanii sprzedażowej, żeby to odpowiednio zakomunikować.
Czynnik ludzki w świecie AI
Tamta rozmowa uświadomiła mi coś jeszcze. AI wygeneruje Ci tekst, da Ci milion pomysłów, ale to drugi człowiek jest potrzebny, żeby przepracować trudne emocje i dać kopa do działania. To jest mój absolutnie największy wniosek z tej sytuacji i z wieloletniego tworzenia produktów online.
Dlatego wprowadziłam drugą zmianę równocześnie – oficjalne „Rozmowy po godzinach” do Online Boostera. Czyli systematyczne spotkania, żeby pogadać. Ja będę dawać jakiś główny temat, lekko to moderować, ale moją rolą nie będzie „perorowanie” ludziom, tylko danie raz na miesiąc przestrzeni, żebyśmy się mogli w danym temacie wygadać. I już takie spotkanie o AI miałyśmy – było świetnie.
Ta historia ma jeden główny morał: Buduj silne fundamenty, a potem miej oczy szeroko otwarte. Twoi klienci to mogą być Twoi najlepsi współtwórcy. Ja miałam kilka takich sytuacji w ostatniej dekadzie. Jeśli potrafisz przefiltrować ich uwagi przez swoją strategię, przez rozumowanie jak działa produkt cyfrowy, sprzedaż i to, co masz wewnątrz – to jest absolutnie świetna sytuacja.
Jestem bardzo ciekawa, co myślisz o takim podejściu? Czy zdarzyło Ci się kiedyś zrobić taki strategiczny pivot w swoim produkcie bądź firmie pod wpływem impulsu od klienta? Chętnie z Tobą o tym porozmawiam. Jeśli słuchasz mnie na Spotify, możesz zostawić komentarz bezpośrednio pod tym odcinkiem w aplikacji. A jeśli wolisz bardziej tradycyjną formę, napisz do mnie maila na czesc (at) ewelinamuc.com.
Wyzwanie Rozruch
I na koniec mam do Ciebie małą prośbę. Jeśli czujesz, że te treści są dla Ciebie wartościowe, poświęć chwilę na ocenę tego podcastu w Spotify lub Apple Podcasts. Dla mnie to sygnał, że ktoś mnie słucha i że realnie komuś pomagam. Jak każdy twórca, potrzebuję tego paliwa do dalszego działania.
A, i pamiętaj o wyzwaniu Rozruch! Ruszamy 18 listopada. To będą 3 intensywne dni, które mają jeden cel: wyciągnąć Cię z prokrastynacji i dać konkretny pęd do działania w Twoim biznesie online. Zapisy trwają, szczegóły znajdziesz na stronie ewelinamuc.com/rozruch. I pamiętaj – dołączyć można tylko pierwszego dnia, bo to wszystko ma takie ramy, żebyśmy naprawdę mogli działać w bezpiecznej przestrzeni.
Dziękuję Ci za Twój czas. Działaj mądrze i do usłyszenia w kolejnym odcinku podcastu!

