Posłuchaj odcinka:
Transkrypcja odcinka:
Cześć, z tej strony Ewelina. Witam Cię w siedemnastym odcinku podcastu. Dziś przychodzę do Ciebie z rekwizytem. Gdybyśmy się widzieli, to byś zobaczyła lub zobaczył, że trzymam w ręku… lejek. Taki zwykły, kuchenny lejek. Zaraz wyjaśnię, po co mi on, ale najpierw musimy rozprawić się z jednym z największych „spowalniaczy”, jakie widzę u początkujących twórców.
Pułapka: Paraliż technologiczny
Zanim przejdę do sedna, mam ważne ogłoszenie. Jeśli czujesz, że potrzebujesz kopa do działania, to 18 listopada ruszamy z dziesiątą już edycją wyzwania Rozruch. To są 3 dni, darmowe, gdzie wychodzimy z głowy i zaczynamy działać z produktem cyfrowym. Zapisy są na stronie ewelinamuc.com/rozruch.
A teraz do brzegu. Dostaję od Was masę maili. I jedno pytanie powtarza się w nich notorycznie, zwłaszcza po lekturze moich wpisów o tym, że nie trzeba być idealnym. To pytanie brzmi: „Ewelina, jaką platformę do kursu wybrać? Publigo, WebToLearn, a może Nafib? A może wtyczka do WordPressa?”
I widzę, jak ludzie wpadają w to, co nazywam paraliżem technologicznym. Potrafią spędzić tygodnie na czytaniu porównań, cenników, opinii na grupach na Facebooku. Mam dla Ciebie wiadomość, która może być trochę szokująca, ale mam nadzieję, że zdejmie Ci ogromny ciężar z ramion: Na tym etapie wybór platformy nie ma żadnego znaczenia.
Serio. Twój sukces nie zależy od tego, czy Twój kurs będzie na Publigo, czy na WebToLearn. Te platformy – i mówię to z pełną odpowiedzialnością – w 90% robią to samo. Różnią się detalami, kolorem panelu, jakimiś drobiazgami w integracjach. Ale dla Twojego klienta, na samym początku, to jest absolutnie wtórne.
Nie stawiasz domu, zanim nie masz fundamentów
Wyobraź sobie taką sytuację: chcesz otworzyć restaurację. I zamiast zastanowić się, co będziesz serwować i czy w ogóle w tej okolicy ludzie są głodni, Ty zaczynasz od kupna drogiego lokalu i wybierania koloru zasłon. I płacisz czynsz co miesiąc, a w środku hula wiatr, bo nie masz menu i nie masz klientów.
Dokładnie to samo robisz, kupując platformę kursową przed pierwszą sprzedażą. Platforma to jest koszt. Często abonamentowy, co miesiąc. Czy jest sens płacić 100 czy 200 złotych miesięcznie za puste „pudełko” na kurs, kiedy jeszcze nie wiesz, czy Twój pomysł w ogóle „chwyci”? Nie. To jest prosta droga do frustracji, bo wydajesz pieniądze, a nie zarabiasz.
Technologia jest na drugim miejscu. Na pierwszym jest człowiek i jego problem.
Rekwizyt: Lejek kuchenny
I tu wracamy do mojego lejka kuchennego. Zobacz (oczami wyobraźni): lejek ma szeroką górę i wąski dół. Większość osób skupia się na tym dole – czyli na sprzedaży, na platformie, na tym, gdzie ten kurs będzie „leżał”. A zapominają o górze.
Góra lejka to jest ten moment, w którym wpuszczasz do swojego świata jak najwięcej osób zainteresowanych tematem. To jest Twój Lead Magnet (bezpłatny materiał), to są Twoje treści, to jest budowanie bazy mailingowej. Zanim wybierzesz platformę, musisz zbudować ten lejek. Musisz mieć komu sprzedać.
Jeśli masz świetną platformę, ale nie masz lejka – czyli nie masz ludzi, którzy wpadają do góry i przechodzą proces poznawania Ciebie – to platforma będzie stała pusta. Dlatego ja zawsze uczę: najpierw Plan Minimum. Najpierw prosta strona lądowania (landing page), podpięty system mailowy (który często jest darmowy do pewnego momentu, jak MailerLite) i weryfikacja pomysłu.
To JEDNO pytanie
Zanim więc wpiszesz w Google „ranking platform kursowych”, zadaj sobie to jedno, kluczowe pytanie. Odpowiedź na nie ustawi Ci cały biznes.
To pytanie brzmi: „Jaki JEDEN, konkretny problem mojego klienta chcę rozwiązać?”
Nie: „O czym chcę zrobić kurs?”. Tylko: „Jaki problem rozwiązuję?”. Bo ludzie nie kupują kursów. Ludzie kupują rozwiązanie swoich problemów. Kupują transformację. Kupują to, że dzięki Tobie przejdą z punktu A (mam problem) do punktu B (rozwiązałem problem).
Jeśli nie znasz odpowiedzi na to pytanie, żadna platforma Ci nie pomoże. Choćby miała wodotryski i sztuczną inteligencję. Więc zachęcam Cię: zejdź na ziemię. Zostaw cenniki platform. Weź kartkę papieru i rozpisz:
- Kto jest moim klientem?
- Jaki ma problem?
- Jak ja mogę mu pomóc (np. za pomocą Lead Magnetu)?
Dopiero jak będziesz mieć grupę ludzi, którzy pobrali Twój darmowy materiał i powiedzieli „Kurczę, Ewelina, to jest super, chcę więcej!” – dopiero wtedy martw się o platformę. A i wtedy możesz zacząć od najprostszych rozwiązań, nie musisz od razu budować kombajnu.
Podsumowanie
Więc:
- Nie zaczynaj od wyboru platformy. To ucieczka w „dłubanie”, żeby nie robić trudniejszych rzeczy (czyli wychodzenia do ludzi).
- Skup się na budowie lejka (szeroka góra!).
- Odpowiedz na pytanie o problem klienta.
Jeśli czujesz, że to rezonuje, że chcesz w końcu ruszyć z tym procesem, a nie tylko o nim czytać – zapraszam Cię serdecznie na Wyzwanie Rozruch. Startujemy 18 listopada. Link znajdziesz w opisie. Tam przejdziemy przez te etapy razem, bez technicznego bełkotu, ale z konkretnym planem działania.
Dzięki za dziś, trzymaj się ciepło i nie daj się paraliżowi technologicznemu! Cześć!

